Cała medialna debata o sankcji kredytu darmowego kręci się wokół banków. A tymczasem znacznie ciekawszą historię można opowiedzieć o firmach pożyczkowych: Vivus, Wonga, Provident, Smartney, Profi Credit, Aasa i innych.
Ich umowy często zawierają więcej naruszeń obowiązków informacyjnych niż umowy bankowe — a to oznacza, że jeśli w ostatnich latach brałeś tam chwilówkę lub pożyczkę ratalną, Twoje szanse na SKD mogą być większe niż u klienta banku.
W wielu przypadkach można odzyskać nawet kilkadziesiąt % kwoty, którą oddałeś ponad kapitał.
Wyjaśniam, jak to działa.

Ustawa dotyczy nie tylko banków
Podstawa: sankcja kredytu darmowego z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim dotyczy każdego kredytodawcy — banku, „firmy” pożyczkowej, aplikacji mobilnej z „szybką gotówką”. Wszystkich obowiązują dokładnie te same reguły z art. 30 u.k.k.
Jeżeli zatem Twoja pożyczka w Vivus, Wondze czy Provident jest wadliwie skonstruowana — możesz oddać wyłącznie kapitał, bez odsetek i bez prowizji.
Czytaj dalej >>>
Wyobraź sobie, że pożyczasz od kogoś 158 tysięcy złotych, a on nalicza ci odsetki od 185 tysięcy. Brzmi absurdalnie? Dokładnie tak przez lata wyglądała konstrukcja tysięcy umów kredytowych w Polsce.
Historia jednej kredytobiorczyni z Poznania, która przeszła przez trzy instancje — od wygranej, przez bolesną porażkę, aż po przełomowy wyrok Sądu Najwyższego z 8 lipca 2026 r. — pokazuje, że z bankiem można wygrać.
I dlaczego warto walczyć do końca.

Luty 2017: umowa, która wyglądała normalnie
Pani A. potrzebowała uporządkować swoje finanse, więc zawarła z jednym z największych polskich banków umowę kredytu konsolidacyjnego. Na papierze wszystko wyglądało standardowo: całkowita kwota kredytu 158 747 zł, RRSO 14,18%, harmonogram spłat z podziałem na kapitał i odsetki. Diabeł, jak zwykle, tkwił w szczegółach.
Bank doliczył do kredytu prowizję — niebagatelne 26 922,01 zł. Sama prowizja przy dużym kredycie nikogo nie dziwi. Problem polegał na czymś innym: bank naliczał odsetki nie od 158 747 zł, które faktycznie trafiły do klientki, ale od 185 669,01 zł — czyli od kwoty powiększonej o prowizję. Prowizję, która na rachunku klientki 'zameldowała się’ tylko na chwilę, po czym natychmiast wróciła do banku.
Czytaj dalej >>>
Po wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 r. w sprawie C-744/24 i czerwcowej opinii Rzecznika Generalnego w sprawie C-831/24 sektor bankowy pracuje nad programem ugód w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego (SKD).
Prezes Związku Banków Polskich potwierdził pod koniec czerwca, że prace nad rozwiązaniem sektorowym są „dosyć zaawansowane”, a pierwsi kredytobiorcy — na razie pojedynczo — otrzymują już propozycje zwrotu części odsetek.
Jeżeli taka propozycja trafi także do Ciebie, warto wiedzieć, co najprawdopodobniej będzie zawierała, jak ją policzyć i o co zapytać, zanim cokolwiek podpiszesz.

Skąd pomysł banków na ugody
23 kwietnia 2026 r. TSUE orzekł w sprawie C-744/24, że bank nie może naliczać umownych odsetek od skredytowanych kosztów kredytu — prowizji, opłat czy składek ubezpieczeniowych — a więc od kwot, które nigdy nie zostały konsumentowi wypłacone.
11 czerwca 2026 r. Rzecznik Generalny TSUE Dean Spielmann w opinii do sprawy C-831/24 wskazał ponadto, że sąd krajowy powinien z urzędu badać, czy umowa kredytu spełnia wymogi informacyjne — a nie ograniczać się do zarzutów podniesionych przez konsumenta.
Czytaj dalej >>>
Niespełna dwa miesiące po przełomowym wyroku TSUE w sprawie C-744/24 polscy kredytobiorcy otrzymali kolejny silny sygnał z Luksemburga.
W dniu 11 czerwca 2026 r. Rzecznik Generalny Dean Spielmann przedstawił opinię w polskiej sprawie C-831/24 (Machski) — i opinia ta po raz kolejny ustawia ciężar dowodu po stronie banków.
Rzecznik jednoznacznie stwierdził, że sąd krajowy rozpoznający sprawę o sankcję kredytu darmowego ma obowiązek z urzędu zbadać, czy umowa kredytu spełnia wszystkie wymogi informacyjne dyrektywy 2008/48/WE — i nie może ograniczać kontroli wyłącznie do zarzutów podniesionych przez konsumenta.
Dla każdego kredytobiorcy, który zastanawia się nad pozwem, to przekaz nie do przecenienia: nie musisz być prawnikiem, żeby wykryć wszystkie błędy w umowie. Wystarczy, że trafisz z nią do sądu, a obowiązek ich znalezienia spoczywa na sędziach.
W niniejszym wpisie wyjaśniam, czym dokładnie jest opinia Rzecznika Generalnego, dlaczego jest tak istotna dla blisko 25 000 spraw SKD toczących się dziś w polskich sądach oraz co — na podstawie pozostałych pytań prejudycjalnych — czeka nas w najbliższych miesiącach.

Czym jest opinia Rzecznika Generalnego i czym różni się od wyroku TSUE
Zanim przejdę do meritum, warto wyjaśnić jedną podstawową kwestię, bo część komentarzy w mediach miesza opinię Rzecznika z samym wyrokiem.
Rzecznik Generalny (Advocate General) to niezależny prawnik wchodzący w skład Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, którego zadaniem jest przygotowanie pisemnej, uzasadnionej propozycji rozstrzygnięcia sprawy.
Czytaj dalej >>>
Wyrok TSUE w sprawie C-744/24 z 23 kwietnia 2026 r. jest tym, na co od miesięcy czekali kredytobiorcy, prawnicy konsumenccy i — choć z innych powodów — zarządy banków.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jednoznacznie przesądził, że bank nie może naliczać odsetek od prowizji, opłat, składek ubezpieczeniowych i innych pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego, które zostały doliczone do kapitału, ale nigdy fizycznie nie trafiły do rąk konsumenta.
Dla tysięcy polskich kredytobiorców oznacza to zielone światło do dochodzenia roszczeń w oparciu o tzw. sankcję kredytu darmowego (SKD) — mechanizm, który w wielu przypadkach prowadzi do zwrotu wszystkich odsetek i kosztów kredytu.
W niniejszym wpisie wyjaśniam, co dokładnie orzekł Trybunał, co wyrok oznacza w praktyce i co powinieneś zrobić, jeśli spłacasz kredyt konsumencki lub pożyczkę zaciągniętą w ostatnich latach.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z dnia 23 kwietnia 2026 r. w sprawie C-744/24 (P.W. przeciwko Bankowi Polska Kasa Opieki S.A.)
Sprawa C-744/24 trafiła do Luksemburga na skutek pytania prejudycjalnego zadanego przez polski sąd rozpatrujący spór konsumenta (P.W.) z Bankiem Polska Kasa Opieki S.A. Stan faktyczny był modelowy dla praktyki, która od lat budziła wątpliwości prawne.
***
UWAGA: Zamiast czytać możesz słuchać w moim podkaście:
***
Konsument zawarł umowę kredytu konsumenckiego, w której do tzw. „całkowitej kwoty kredytu” bank doliczył prowizję za udzielenie kredytu oraz koszt ubezpieczenia. Kwoty te nie zostały wypłacone konsumentowi — zostały od razu zatrzymane przez bank (tzw. kredytowanie kosztów kredytu). Mimo to bank naliczał odsetki umowne od całego tak skalkulowanego kapitału, a więc także od środków, których konsument nigdy nie otrzymał do dyspozycji.
Czytaj dalej >>>